Czy dieta ma wpływ na nasze życie intymne?

Dziś już wiemy, jak skomponować dietę, żeby korzyści odczuć w każdym zakamarku ciała. W każdym.

Że jedzenie i seks mają związek, zauważali już starożytni. Ukuli nawet termin „afrodyzjak” – na cześć greckiej bogini Afrodyty – aby oznaczyć produkty, które (na różne sposoby) miały pomagać kobietom i mężczyznom w łóżkowych igraszkach. Współcześni naukowcy nie mają jednak złudzeń: nawet słynne afrodyzjaki (szampan, kawior, żeń-szeń, ostrygi) działają, ale przede wszystkim na wyobraźnię. Mamy już jednak wiedzę, że jest model żywienia, który zapewnia i zdrowe miejsca intymne, i tę jedyną w swoim rodzaju energię, by się nimi pozajmować.

Dieta na zdrowe miejsca intymne

Według dzisiejszych badań, temu aby „i chcieć, i móc” najbardziej sprzyja tzw. dieta psychobiotyczna, jak ochrzcili ją naukowcy z APC Microbiome Ireland na University College Cork. Dieta psychobiotyczna to w dużym skrócie jedzenie produktów, które wspomagają jelita i obniżają poziom stresu. Jako kluczowe składniki tej diety wymienia się: świeże warzywa i owoce (ze szczególnym uwzgędnieniem tych o czarnej skórce, np. jagód), orzechy, ziarna, oleje bogate w kwasy omega-3, razowe pieczywo i produkty z nierafinowanej, pełnoziarnistej mąki. Do tego niewielkie ilości zróżnicowanego mięsa i jaja z dobrego źródła. Takie jedzenie karmi naszą mikrobiotę jelitową i wspomaga pracę jelit, co przekłada się na pracę wszystkich innych naszych organów, ze szczególnym uwzględnieniem mózgu. W trosce o zdrowie miejsc intymnych szczególny nacisk warto położyć jeszcze na jedna grupę produktów: probiotyczne – jogurty naturalne, kefiry, ajrany, kiszonki, kimchi, kombuche, bo wzbogacają środowisko „dobrych bakterii”, w tym tych intymnych.

Stąd się biorą infekcje intymne

Co ciekawe, jednym z papierków lakmusowych wykazujących, czy odżywiamy się dobrze, jest właśnie ochota (bądź jej brak) na seks. Probierzem jest także zdrowie miejsc intymnych, które warto kontrolować u lekarza – nawet co druga z nas nie odczuwa objawów infekcji bakteryjnej, a 10-20 proc. grzybiczej*. Bo zakażenie to nie tylko sprawka bakterii czy grzybów (najczęściej Candida albicans). Odpowiada za nie także nasza podatność, która w kluczowym stopniu zależy od tego co jemy. Oczywiście nie bez znaczenia są hormony (o czym dobrze wiedzą dziewczyny w menopauzie), zmęczenie, stres czy wychłodzenie. Także podrażnienia, za które może odpowiadać niewłaściwa higiena (zbyt agresywna bądź niedostateczna), stosowanie mocno perfumowanych kosmetyków intymnych, noszenie nieprzewiewnej, syntetycznej bielizny lub wkładek. Ale pierwszoplanowy jest jeden gracz: dieta, szczególnie bogata w produkty przetworzone, rafinowane, tłuszcze trans. A przede wszystkim w cukier.

Wpływ cukru na grzybicę pochwy

Cukier jest matką i ojcem infekcji intymnych. Jak tłumaczy ginekolog, dr Tadeusz Oleszczuk: mając go pod dostatkiem grzyby i drożdżaki namnażają się i rosną – nomen omen – jak na drożdżach. Od „scukrzenia” zresztą pochodzi nazwa grzybicy pochwy – „kandydoza”. W zakamarkach ciała patogeny mają do życia idealne warunki: jest im ciepło, ciemno, a do tego słodko. To nie wszystko, wpływ cukru na zdrowie jest jeszcze poważniejszy: jego wysoki poziom we krwi podnosi fizjologiczne pH pochwy, co dodatkowo ułatwia rozlewanie się zakażenia. Do tego nadmiar słodyczy rozregulowuje układ odpornościowy. Zaburza bowiem równowagę mikrobiologiczną wrażliwych okolic. Dostarczając pożywienie drobnoustrojom pobudza ich wzrost, a osłabia populację obronnych Lactobacillusów.

Co jeść na infekcje intymne

Optymalna dieta na zdrowe miejsca intymne powinna być więc skrojona pod jelita: naturalna, urozmaicona i obfitująca w produkty zawierające bakterie kwasu mlekowego (Lactobacillus, Bifidobakterium). Warto pamiętać też, zwłaszcza przy zmianach chorobowych, o obecności w diecie zimnotłoczonych olejów, zasobnych w nienasycone kwasy tłuszczowe NNKT. Pomogą wchłaniać się witaminom A, D, E, K, wzmocnią błony komórkowe, ale przede wszystkim zredukują stany zapalne i wspomogą odporność.

Skąd się bierze zapach ciała

Na koniec ciekawostka: to co jemy wpływa nie nie tylko na zdrowie miejsc intymnych. Także na ich zapach. Przy czym za nieprzyjemną woń mogą odpowiadać także produkty zalecane, takie jak np. warzywa zawierające związki siarki (czosnek, cebula, brokuły, kalafior, kapusta, rzodkiewka, szparagi) czy przyprawy (np. curry, kmin rzymski). Najczęściej jednak niemiły zapach to sprawka produktów, które lepiej ograniczyć. To alkohol (jest wydalany także przez skórę), żywność przetworzona z tłuszczami trans i sztucznymi dodatkami (bo one zaburzają florę bakteryjną jelit, nasilają stany zapalne i sprzyjają wydzielaniu wonnych, lotnych metabolitów przez skórę). Nieprzyjemny zapach może dawać spożywanie nadmiernej ilości białka, w tym zwierzęcego, np. czerwonego mięsa – da się wówczas wyczuć charakterystyczne nuty amoniaku. Nie służy nam też, wspomniany w kontekście infekcji, nadmiar słodyczy. Wywołane przez nie zaburzenia metaboliczne i stany zapalne mogą dawać słodko stęchły zapach (zaś w poważniejszych przypadkach, np. w cukrzycy, może przypominać aceton).

Dla amatorów miłości francuskiej

A co jeść, żeby nasze zakamarki (żeńskie i męskie) pachniały nie tylko zdrowo, ale też świeżo i apetycznie? I w jeszcze… tak smakowały? Pewnie każda z nas słyszała radę dawaną panom, wielbicielom fellatio: mniej kawy, więcej soku z ananasa. Dziś picia soków się już nie zaleca (mają za dużo fruktozy, a za mało błonnika), niemniej jedzenie świeżych owoców i warzyw rzeczywiście wspomaga detoksykację i zmniejsza goryczkę wyczuwalną w nasieniu. Przyda się też spożywanie przypraw aromatycznych, takich jak imbir czy kardamon. Plus odpowiednie nawodnienie – regularnie wypijana woda czy ziołowe napary pomogą wypłukiwać toksyny od środka. Równie ważne jest pozbywanie się ich od zewnątrz. Aby zapewnić sobie odpowiednią higienę warto sięgać po produkty myjące, które nie zaburzają delikatnego mikrobiomu skóry i miejsc intymnych. A idealnie: gdy je jeszcze pielęgnują. Tak działa żel BALANCE, nowość w linii MAKE LOVE, który ma składzie trzy lizaty fermentacyjne, Lactobacillus, Bifidobacterium, Lactococcus, a do tego kwas mlekowy i pantenol. Jest stworzony do codziennego kontaktu z najdelikatniejszymi miejscami ciała (protip: świetnie sprawdza się do mycia także twarzy). Dopiero tak zadbane ciało, do tego czyste, można uznać za gotowe do radości.

*Stanowisko zespołu ekspertów Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego w sprawie leczenia ostrego i nawrotowego grzybiczego zapalenia pochwy i sromu – stan wiedzy na 2008 rok. „Ginekologia Polska” 2008, nr 79, s. 638–652.

Tekst: A. Augustyn-Protas

Odbierz Prezent

Dołącz do grona naszych subskrybentów i odbierz
powitalny kupon rabatowy
na kolejne zakupy

Chcę otrzymywać newsletter dotyczący nowości i promocji w sklepie na podany przeze mnie adres e-mail. Twoje dane będą przetwarzane zgodnie z naszą polityką prywatności.